Historia zapłacona stresem i pieniędzmi…

Błędy, mandaty, przymusowa przeprowadzka firmy, koszty, wieloletnie drążenie tematu – właśnie dlatego dziś robię to, co robię! Dlatego pomagam właścicielom salonów kosmetycznych otworzyć salon i przygotować się do kontroli sanepidu pod każdym kątem – lokal, dokumentacja, higiena, wytyczne, przepisy, procedury, dokumenty, sterylizacja.

Moja droga w beauty zaczęła się w 2008 roku. Zaczynałam mobilnie, jeździłam z kilkukilogramowym kufrem od klientki do klientki, „leżałam” przez pół dnia na kuchennych stołach, pracowałam przy marnym oświetleniu, kiedy moje klientki popijały drineczki… Robiłam wiele rzeczy na czuja, bo wtedy nikt nie mówił na szkoleniach o higienie, procedurach czy sanepidzie.

Szybko zrozumiałam, że to nie jest moja wymarzona droga.

Znalazłam swoją pierwszą pracę w salonie kosmetycznym. Uczyłam się, rozwijałam, byłam kreatywna i zaangażowana. Po 2 latach przeniosłam się do ekskluzywnego salonu w centrum handlowym, a przynajmniej tak wtedy oceniłam to miejsce. Zostałam zauważona, zostałam managerem, uczyłam się zarządzania, organizacji i uczestniczyłam w kontrolach sanepidu.

Kiedy już miałam bogate doświadczenie, przyszedł czas na własną działalność. Ta decyzja była przemyślana, skalkulowana, ale wymagała odwagi i nauki nowych rzeczy. Jednym z elementów była wizyta w sanepidzie, gdzie nie dowiedziałam się nic… Zero konkretów, zero wskazówek, zero odpowiedzi na nurtujące pytania.

Moja pierwsza kontrola sanepidu odbyła się po trzech latach prowadzenia działalności, pobiegłam do zaprzyjaźnionego salonu, który był już po kontrolach, dowiedzieć się co muszę, jak mam się przygotować. Co usłyszałam:

„My pakujemy pół salonu do samochodu, kiedy ma przyjść inspektor… czajnik, szklanki, poduszki, pojemniki, kwiaty…”

Pamiętam jak pomyślałam wtedy, ja tak nie chcę! Nie chcę żyć w stresie, nie chcę chować sprzętu, nie chcę robić „na pokaz”. Obiecałam sobie poznać temat, ale zanim doszłam do tego wszystkiego, co powinnam wiedzieć – te lekcje sporo mnie kosztowały.

Moja pierwsza kontrola sanepidu, to był sukces! Nie dostałam mandatu i myślałam, że po niej wiem wszystko! Kolejne lata i kolejne sukcesy, aż do czasu, kiedy wydarzyło się coś, czego się absolutnie nie spodziewałam… Inspektor zaczął sprawdzać takie rzeczy, o których wcześniej nie słyszałam, nigdzie! A ta lekcja kosztowała mnie zamknięcie lokalu, szukanie nowego miejsca na salon i 17 tysięcy złotych.

Nowy lokal wybrałam zgodnie z wytycznymi i prawem, wiedziałam na co trzeba zwrócić uwagę. Skończyłam kurs projektowania wnętrz, ze specjalizacją lokali użytkowych beauty, znałam przepisy budowlane na wylot! Wtedy myślałam, że wiem wszystko!

Ale i tak sanepid mnie zaskoczył… Podczas rutynowych kontroli dostawałam mandaty za przeterminowany plaster w apteczce czy niewyrzucony worek za śmieciami, z dnia poprzedniego. To nie były wielkie zaniedbania, to były detale, które popchnęły mnie do kolejnego kroku – skończyłam Technika Sterylizacji Medycznej. Nauka najwyższej higieny, procedur, mikrobiologii oraz przygotowania narzędzi, co przełożyłam na branżę beauty.

Od 2020 roku edukuję, uczestniczę w przygotowaniu do kontroli sanepidu, pokazuję jak tworzyć bezpieczne salony kosmetyczne, zbieram historie z wizyt inspektorów w salonach w całej Polsce!

Ta historia zbudowała mnie jako specjalistę! Dziś oszczędzam właścicielom w beauty, ogromną ilość stresu, eliminuję błędy, chcę aby każdy wiedział co musi, ale również co może, aby uniknąć kosztów, mandatów czy przeprowadzek.

Dziś pomagam:

  • przygotować się do kontroli,
  • prowadzić salon zgodnie z wytycznymi,
  • pracować spokojnie, bez strachu, bez kombinowania.

Zapraszam Cię do moich kursów i szkoleń.

Magda